Stawiam na partnerstwoW najnowszym wywiadzie Andrzej Wojtyła Główny Inspektor Sanitarny mówi o reformie GIS i o skutecznym partnerstwie publiczno - prywatnym na rzecz promocji zdrowia i bezpieczeństwa żywności
Z Andrzejem Wojtyłą, Głównym Inspektorem Sanitarnym, rozmawia Magdalena Sojka.
Jakie są główne założenia zmian, jakie nastąpiły od 1 stycznia tego roku w Państwowej Inspekcji Sanitarnej?
- Zmiany wynikają z nowych regulacji dotyczących administracji zespolonej w województwie. Od 1 stycznia powiatowe stacje sanitarno - epidemiologiczne podlegają wojewodzie, przy czym powiatowego inspektora za zgodą wojewódzkiego inspektora powołuje starosta. Wojewódzkie stacje też są nadzorowane przez wojewodę. Główny Inspektor Sanitarny sprawujemy tylko nadzór merytoryczny. Zgodnie z ustawą nadzorujemy stacje i koordynujemy wszystkie działania, które są związane z laboratoriami sanepidu, działającymi w systemie zintegrowanym, nie tylko w polskim, ale również w systemie europejskim. Do zadań GIS należy także zbieranie informacji statystycznych, epidemiologicznych z całego kraju oraz prowadzenie ewaluacji programów ogólnopolskich, które realizujemy. Zmiany mają więc charakter organizacyjny, natomiast Główny Inspektor pozostawił sobie możliwości merytorycznego kierowania całą inspekcją. Możemy kontrolować obiekty w powiecie, w województwie, co ważne - GIS może skontrolować jakość przeprowadzanych kontroli zarówno przez wojewódzkich jak i powiatowych inspektorów sanitarnych.
Czy w związku z tymi reformami zmieniły się warunki nadzoru przedsiębiorców przez inspekcję? Czy przedsiębiorcy powinni na coś szczególnie zwrócić uwagę?
- Reforma administracyjna nie ma bezpośredniego wpływu na przedsiębiorców. Wszystko działa tak jak wcześniej. W branży spożywczej inspektorzy przedsiębiorstwa nadzorują tak, jak dotychczas: powiatowi i graniczni inspektorzy sanitarni. Graniczni – jeśli chodzi o import, zaś powiatowi – jeśli chodzi o produkcję i obrót.
Jak przedsiębiorcy przyjęli informacje o zapowiadanych zmianach?
- Byliśmy zapraszani na komisje sejmowe - np. „Przyjazne Państwo”. Ku mojemu zaskoczeniu przedsiębiorcy, w tym również właściciele małych zakładów, pozytywnie oceniali działalność inspekcji. Natomiast przedstawiciele dużych sieci handlowe i dużych przedsiębiorstw, które działają na rynku międzynarodowym, a którym zależy na wysokich standardach kontrolnych w Polsce, ponieważ eksportują na Zachód, wyrażali obawy, iż w związku ze zmianami obniżą się standardy kontroli. Firmy, które obracają towarem w handlu zagranicznym są bardziej wiarygodne poprzez właśnie nasze surowe kontrole.
A czy nie obawiają się Państwo, że decentralizacja sprawi, iż kontrole będą mniej restrykcyjne?
- Dlatego właśnie w nowych regulacjach prawnych GIS zagwarantował sobie możliwości kontroli bezpośredniej konkretnych jednostek inspekcji sanitarnej jak i samych obiektów. Utrzymanie jedności merytorycznej inspekcji jest w tej chwili najważniejszym zadaniem, tak by nie stwarzać pretekstu do kwestionowania skuteczności polskiego systemu bezpieczeństwa żywności.
Jak się układa współpraca między inspekcją a przedsiębiorcami? Inspekcja ma prawo skorzystania z silnych restrykcji wobec firm...
- Od 3 lat staramy się skupić bardziej na edukowaniu przedsiębiorców niż na ich karaniu. Nie rozliczamy naszych inspektorów sanitarnych z ilości wydawanych mandatów, bo to nie ma sensu. Wprowadziliśmy też jednolite zasady kontroli, tak by ocena danego przypadku była jednolita w całym kraju. We współpracy z nami organizacje skupiające przedsiębiorców z wielu segmentów branży spożywczej opracowały poradniki wdrażania zasad dobrych praktyk higienicznych i produkcyjnych oraz systemu HACCP. Takich poradników powstało ponad 40. Są one niezwykle pomocne zwłaszcza dla przedsiębiorców prowadzących małe i średnie firmy. Niedawno zmieniliśmy też ustawę o bezpieczeństwie żywności. Utrzymuje ona zasadę, iż za jakość zdrowotną żywności odpowiada ten, kto ją produkuje czy wprowadza do obrotu, czyli przedsiębiorca.
Co w ustawie zmieniło się jeśli chodzi o obowiązki przedsiębiorców?
- Ustawa wprowadza m.in. ułatwienia dla przedsiębiorców poprzez zwolnienie niektórych podmiotów z obowiązku ubiegania się o tzw. zatwierdzenie dla rozpoczynanej działalności gospodarczej. Znosi obowiązek prowadzenia przez przedsiębiorców produkujących lub wprowadzających żywność do obrotu książki kontroli sanitarnej oraz wprowadza jako fakultatywny (a nie obligatoryjny jak dotychczas) obowiązek pobierania i przechowywania próbek żywności przez zakłady żywienia zbiorowego typu zamkniętego (np. internatów, przedszkoli). Ustawa porządkuje nazewnictwo i definicje wód źródlanych i wód stołowych. Wprowadza zakaz reklamy i prezentacji środków spożywczych niebędących preparatami do początkowego żywienia niemowląt jako produktów wystarczających do zaspokajania potrzeb żywieniowych tej grupy konsumentów.
Jako Inspekcja Sanitarna z powodzeniem realizujecie zalecone przez Komisję Europejską partnerstwo publiczno-prywatne. Jakie najciekawsze inicjatywy Państwo prowadzicie?
- Sztandarowy projekt realizowany na zasadzie partnerstwa publiczno – prywatnego to „Trzymaj formę” – program edukacyjny dla młodzieży gimnazjalnej i ostatnich klas szkół podstawowych realizowany przez Państwową Inspekcję Sanitarną we współpracy z Polską Federacją Producentów Żywności. Jest to największy program popularyzujący wiedzę o diecie, aktywności fizycznej i zdrowia realizowany w Europie, a może i na świecie. Po trzech latach funkcjonowania tego programu jesteśmy pozytywnie zaskoczeni jego postępami. Wyniki ewaluacji programu były przedstawione Komisji Europejskiej. Już w tej chwili wyniki naszych badań pokazują wyraźną różnicę, zwłaszcza jeśli chodzi o wiedzę nt. zdrowia, między młodzieżą, która uczestniczy w programie „Trzymaj formę”, a tą, która nie uczestniczy. Szkoły, które uczestniczą w „Trzymaj formę”, dbają o to, żeby w szkolnych sklepikach były owoce, warzywa oraz soki owocowo-warzywne i woda mineralna.
Inspekcja daje kontent merytoryczny…
- Sprawujemy nadzór merytoryczny i operacyjnie realizujemy Program poprzez naszych pracowników. Wyszkoliliśmy w całej Polsce 15 tys. liderów programu. Na początku byli to nasi pracownicy, dziś w każdym województwie jest jeden taki lider, koordynator programu na całe województwo, w każdym powiecie jest koordynator na powiat, potem są liderzy w szkołach - w zależności od wielkości szkoły: od 1 do 3 nauczycieli (biologii, W-F lub inni wyznaczeni przez dyrektora). Staramy się włączać również samorządy lokalne i organizacje pozarządowe. Federacja jako stowarzyszenie - partner po stronie prywatnej, finansuje głównie materiały edukacyjne. Są to specjalne podręczniki dla liderów, nauczycieli w poszczególnych szkołach, realizujących program oraz podręczniki dla młodzieży, pisane ich językiem.
Wasza współpraca jest na tyle skuteczna, że młodzież chętnie bierze w tym projekcie udział…
- Ten program był od samego początku bardzo mądrze przemyślany – jego ideą główną była dobrowolność. Podejrzewam, że gdybyśmy narzucali jakieś zasady młodzieży, to byłoby trudniej. Każda szkoła wymyśla, w zależności od lokalnych uwarunkowań, w jaki sposób chce ten program realizować. Program jest profesjonalnie prowadzony i dlatego bardzo dobrze oceniany w Unii Europejskiej. Pan Robert
Medelin, Dyrektor Generalny Komisji Europejskiej do spraw Ochrony Zdrowia i Polityki Konsumenckiej (
DG SANCO) do tego stopnia zainteresował się „Trzymaj Formę”, że chciałby, aby nasz program był wzorcowym rusztowaniem dla programów realizowanych w innych krajów europejskich, bo nam się to udało.
Jak się układa to partnerstwo publiczno-prywatne między Państwem a Polską Federacją Producentów Żywności?
Współpraca układa się bardzo dobrze. „Trzymaj formę” nie jest jedynym wspólnym przedsięwzięciem. Wspólnie realizujemy również skierowany do konsumentów program edukacyjny znakowania żywności tzw. Wskazanym Dziennym Spożyciu (GDA). Celem programu „Wybieraj z GDA” jest zwrócenie uwagi konsumentów na nowe, użyteczne pod względem żywieniowym informacje umieszczone na opakowaniach produktów żywnościowych oraz umożliwienie wykorzystania ich w komponowaniu codziennej diety. Warto odnotowania jest również wspólną ogólnopolską akcję promującą obniżenie poziomu akryloamidu wśród przedsiębiorstw przetwórczych i gastronomicznych. Ta inicjatywa świadczy o dużej odpowiedzialności polskich przedsiębiorców oraz dbałości o jakość produktów i bezpieczeństwo konsumenta.
Co, Pana zdaniem, przesądziło o sukcesie kampanii „Trzymaj formę”?
- To, co podkreślają wszyscy zagranicą - rozwinięta sieć stacji sanitarnych na terenie całego kraju oraz fakt, że w każdej stacji są pracownicy komórek oświaty zdrowotnej i żywności, którzy - dzięki temu, że nasza instytucja była zcentralizowana mogli się w ten projekt zaangażować. Mamy poza tym, jak chyba nikt, bardzo duże możliwości PR.
Program jest profesjonalnie prowadzony, jest szeroki i dlatego bardzo dobrze oceniają w Unii Europejskiej. Pan Medelini z Komisji Europejskiej do tego stopnia zainteresował Trzymaj Formę, że chciałby, aby nasz program był wzorcowym rusztowaniem dla innych krajów europejskich, bo nam się to udało. Ale, trzeba wziąć pod uwagę, że inne kraje nie mają tak rozbudowanej sieci stacji sanitarnych i będzie im trudno zrealizować te idee tak jak my to robiliśmy.
(Źródło: AgroTrendy, nr 3/2010)